sobota, 17 czerwca 2017

Marion- Maseczki w saszetkach Ogórek, Mango, Awokado

Witajcie😊

Wiecie, że nie lubię saszetkowców, a one ciągle do mnie wpadają i mnie otaczają. 😀 Poddałam się i zaczęłam je używać, próbować i testować i nawet będąc w Bydgoszczy w Naturze skusiłam się na promocyjne saszetki 😊 u mnie nie lubię tego sklepu, mały, szary, a w kolorówce to już w ogóle masakra i mały wybór, a tamten mnie zauroczył, duży, przejrzysty i kusił no i pokusił, taki wybór, że skusiłam się m.in na te i dziś kilka słów o maseczkach.

Marion 
Maseczki do twarzy w saszetce - Ogórek, Mango i Awokado
od Producenta + skład + ode Mnie:
Maseczki mają bardzo fajne kształty i grafikę, miło się kojarzy i kusi do zakupu.
 
Awokado


Awokado - wystarczyła mi na 4 użycia, nałożyłam taką grubszą warstwę, ale nie za grubą, trochę więcej jak kremu na co dzień. Maseczka po 15 min prawie cała się wchłonęła, więc tylko te resztki nie chłonięte rozsmarowałam i nic nie ściągałam.
Rano skóra zwłaszcza w trefie T świeciła się głównie na czole, wydaje mi się, że skóra została nawilżona, odświeżona.
Przy pierwszym użyciu skóra mnie trochę piekła i zrobiła się czerwona, na szczęście trwało to chwilę i przy kolejnych użyciach się nie powtórzyło.


Ogórek


Ogórek - wystarczyła mi na 3 razy, niezbyt grube warstwy. Dużo się wchłonęło, resztę usunęłam. Przyjemnie pachnie ogórkiem, który nie otrzymuje się zbyt długo.
Tu mnie nic nie piekło, choć po zmyciu reszty jedną warstwą chusteczki higienicznej, czułam jeszcze, nawet po wklepaniu, lekki filtr na twarzy.
Na szyję jej nie dałam, bo znów mnie coś podrażniło i jest wysuszona, mniej ale jeszcze.
Czuć, że skóra jest nawilżona, odświeżona i miła w dotyku. Rzeczywiście małe podrażnienia złagodziła. 

Mango


Mango - starczyła mi na dwa użycia, nałożyłam grubszą warstwę. Niestety tuż po nałożeniu zaczęła mnie szczypać, nie fajne uczucie, ale postanowiłam chwilę przeczekać i na szczęście przestało, ale z tego powodu już do niej nie wrócę.
Konsystencja gęstego kremu, który dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Maseczka wchłonęła się w całości, minimalnie zostało mi na chusteczce po 20min.
Zapach słodki, owocowy, mocny, ale nie czuć go na twarzy po nałożeniu, najmocniej pachnie w saszetce.
Młodzieńczego blasku nie było, za to rano w strefie T głównie czoło miałam tłuściejsze, mimo, że się wszystko wchłonęło, wybiło rano na czole 😉 to i tak nie jest źle, bo spodziewałam się na policzkach też, a tu miłe zaskoczenie. Skóra delikatna, gładka w dotyku, nawilżona.
Jeden minus to właśnie to pieczenie...


Czy się na nie jeszcze skuszę? Nie wiem, mam trochę maseczek do zużycia, więc zakupu ich na razie nie przewiduję.
A Wy mieliście je? Jak się u Was sprawdziły?

Miłego wieczoru
Dorotxy

22 komentarze:

  1. tyych jeszcze nie miałąm ale wydają się być ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam je, przyjemne nadal były. Ale nie robiły nic praktycznie, więc dla mnie szkoda kasy i czasu 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, choć na razie mam taki zapas, że ich nie kupię znów ;))

      Usuń
  3. Opakowania przyciągają wzrok.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam maski Mariona w wersji granat i awokado. Niestety - dla mnie totalny bubel. Po nałożeniu twarz piekła mnie tak potwornie, że musiałam te maski natychmiast zmyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tylko chwilę piekły....nie fajnie odczucie, jakby mnie dłużej piekły też bym zmyła.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. :)) ciekawe jak się u Ciebie sprawdzą...

      Usuń
  6. Jeszcze ich nie widziałam :) wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze tych maseczek nie widziałam, muszę poszukać dobrze zaopatrzonej Natury

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę silikony w składzie, a moja skóra twarzy za nimi nie przepada, więc spasuję

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam wszystkie wersje - ogórkowa bardzo sie polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O,żadnej z tych nie miałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka troche podróbka desingu tych z holika holika ale i tak są bardzo zachęcające i wygląda na to, że całkiem fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno już nie miałam maseczek w saszetkach. Na razie mam inne do zużycia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba zaczęły królować w blogosferze ;) Ja jakoś ich jeszcze nie używałam, bo maseczek u mnie jest pod dostatkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy ich nie miałam, ale ładne maja opakowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam ich, jakoś mnie nie kusiły. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie sprawdziły się średnio, ale mają przyjazne szaty graficzne:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)
Cenie konstruktywną krytykę, nie zostawiaj proszę Spamu (wszelakich linków i propozycji typu obserwacja za obserwację czy inne reklamy). Będę wdzięczna. Inaczej będę zmuszona kasować.
Do każdego komentującego staram się zaglądać, nie musisz mnie zapraszać :))
Pozdrawiam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...